Czantoria jakiej nie znacie

Czantoria. Każdy, kto choć raz był w Beskidzie Śląskim z pewnością zna ten szczyt. Zdobywany przez wszystkie kolonie i wycieczki szkolne, dla każdego i na wyciągnięcie ręki. A to wszystko dzięki kolejce linowej, którą pokonujemy większość przewyższenia. Z kolejki na szczyt jest już tylko 15 minut. Choć i to potrafi być za dużo. Czasem zastanawiam się, czy nie można by wprowadzić opcji bez zsiadania z krzesełka- oszczędziłoby to czas i siły zmęczonych wjazdem. Jeżeli jednak potrafimy obejść tłumy kolejkowych turystów, Czantoria potrafi być naprawdę piękna.

owce

Zaczęłam od krytyki kolejki, jednak ostatnimi czasy, gdy podróżujemy we trójkę kolejki są nam bardzo bliskie;) Nie inaczej było i tym razem. Zdecydowaliśmy się jednak na wyciąg prowadzący z Poniwca. To był świetny wybór, bo ludzi bardzo mało a kolejka o połowę tańsza niż ta prowadząca z Ustronia- Polany. Stacja górna kolejki znajduje się między Czantorią Wielką a Małą. Biorąc pod uwagę, że większość turystów dociera jedynie na szczyt (Ci bardziej wytrwali do czeskiego schroniska, 10 minut po równym od szczytu) możemy się rozkoszować otoczeniem a nie przepychać w tłumie. Staś jest tym razem w nosidełku i zamiast jechać w wózku, jedzie na tacie.

Ruszamy w paszczę lwa (tj. na szczyt Czantorii Wielkiej) gdyż jest piękna widoczność i grzechem byłoby nie zrobienie zdjęć z wieży widokowej. I tu uwaga praktyczna. Każdemu, kto chciałby powtórzyć naszą trasę radzę kupić bilet na wieżę razem z biletem na kolejkę w Poniwcu. Kupując bilet na wieży strasznie przepłacamy. Na wieży udaje nam się zrobić kilka pięknych widoków. W dole Wisła, w tle pasmo Baraniej Góry:

barania_i_wisa

Na pierwszym planie Jawornik i Soszów:

soszw

Następnie uciekamy od tłumów aby zdobyć jeszcze jeden szczyt- Czantorię Małą. I to już jest zupełnie inna bajka. Na szlaku spotykamy dosłownie kilka osób, a na szczycie nikogo. I tu należy się małe sprostowanie. Otóż miejsce, w którym stoi tablica informująca że znajdujemy się na szczycie Czantorii Małej, w rzeczywistoście szczytem wcale nie jest. Szczyt jest 100m dalej. Prowadzi na niego szeroka droga, ale nie jest to szlak. Na właściwym szczycie znajduje się triangular. I przepiękna polana. Ostatnim razem byłam tu w kwietniu, więc trawa była niska. Teraz mogliśmy się w trawie schować:

czantoria_maa

W końcu wyszukaliśmy sobie miejsce idealne na przerwę obiadową Stasia i chwilę wytchnienia. Siedząc tam naprawdę ciężko było uwierzyć, że znajdujemy się jakąś godzinę od najbardziej ruchliwego miejsca w Beskidzie Śląskim. Po dłuższej przerwie trzeba było niestety zebrać się i wrócić. Początkowo wahaliśmy się czy nie schodzić pieszo, ale ponieważ Stasiek zdradzał już tendencje do spania a my byliśmy głodni zjechaliśmy kolejką do Poniwca. W dalszym ciągu ciesząc się brakiem ruchu i bezproblemowym wyjazdem z parkingu.

Nigdy nie lubiłam Czantorii ze względu na panujący tutaj ruch. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że nawet w najbardziej turystycznym miejscu można znaleźć się na odludziu. Trzeba tylko wiedzieć gdzie i jak szukać.

Ewa

Reklamy

Jedna myśl na temat “Czantoria jakiej nie znacie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s