Magurka zimową porą.

Zima w tym roku nieszczególna – śniegu niewiele. Ale za to w ostatnich tygodniach było kilka okazji to podziwiania naprawdę dalekich widoków. Podobno z oś. Tysiąclecia w Katowicach było widać Tatry. Ciekawe czy z Tatr kiedykolwiek widział ktoś Śląsk? A może ktoś się pomylił i widząc Małą Fatrę pomyślał że to Tatry.

Dla kogoś kto nie dysponuje dużą ilością czasu, górą z której można sporo zobaczyć jest Magurka Wilkowicka w Beskidzie Małym – szybki dojazd bo to prawie Bielsko i krótkie dojście z przeł. Przegibek. Niestety jak się nie ma kondycji to nawet takie podejście może zmęczyć.

Po drodze kilka ujęć zimy, a między drzewami pasmo Klimczoka i Szyndzielni.

A za chwilę widok na resztę Beskidu Małego.

Teraz upragnione schronisko.

A takie widoki mogliśmy podziwiać.

Warto wspomnieć, że idąc dalej w kierunku Czupla, jest polana, na której stało kiedyś schronisko o wymownej nazwie „Widok na Tatry”.

Radek

Jesień

Nie wiem dlaczego, ale zazwyczaj pierwszy powiew jesieni czuję już na początku sierpnia, gdy wychodząc rano do pracy czuję lekki chłodek Nie jest już tak upalnie jak w lipcu a i dzień jakby trochę krótszy. W tym roku wyglądało to trochę inaczej- po pierwsze nie chodziłam do pracy, a po drugie tegoroczny sierpień był niesamowicie upalny. O nadejściu jesieni pomyślałam w tym roku dość późno, gdy okazało się że muszę uzupełnić garderobę. Chwilę później dotarło da nas pierwsze jesienne przeziębienie, z którego ja już wyszłam, Stasiek powoli też wychodzi a Radek walczy żeby nie rozłożyć się do reszty. Siłą rzeczy nie jest to dla naszej rodziny jakiś szczególnie obfity w wyjazdy czas. A szkoda, bo jesień to chyba najbardziej malownicza pora roku a góry są najlepszym miejscem aby ten urok zobaczyć i docenić. Dlatego dziś chciałabym pokazać kilka widoków jakie zdarzyło mi się podziwiać w jesiennych górach.

Tatry.

Zaczynamy z grubej rury, czyli od najwyższych polskich gór. Ale nie będziemy wspinać się zbyt wysoko, zatrzymamy się przy schronisku na Hali Kondratowej. To najbardziej kameralne schronisko w polskich Tatrach. Mijane przez każdego, kto za cel obrał Giewont i wystartował z Kuźnic. Na zdjęciu oprócz schroniska widoczna Kopa Kondracka.

kondratowa1

Beskid Żywiecki.

Nie wiem z czego to wynika, ale jest to najczęściej wybierane przez nas pasmo jesienną porą. Czasem jest to taka udawana jesień jak w tym wpisie o wyjeździe na Pilsko, ale czasem jest to klasyczna (czytaj piękna, ale chłodna) jesień, najlepiej z widokiem na Jałowiec:

jaowiec1

Beskid Śląski.

Coś z gór mi najbliższych, rzec by można z własnego podwórka. Pętelka z Brennej przez Kotarz. Miejsce mało znane, na szlaku spotykaliśmy jedynie pojedyncze osoby. I widok- jesienne Skrzyczne:

kotarz4

Beskid Mały.

Jeden z najprzyjemniej wspominanych przeze mnie wyjazdów- jesienny Leskowiec. Pamiętam że pogoda była piękna, ale chłodna. Schodziłam opatulona w czapce i szaliku. A był to ledwo początek października. Widok tym razem nie na góry, a na piękny las oraz przydrożny (chyba raczej przyszlakowy;)) krzyż:

leskowiec9

Szukając materiałów do tego wpisu zorientowałam się, że jesień jest dla nas trochę martwym sezonem- najmniej naszych górskich wypraw przypada właśnie na ten okres. Po części dlatego że po lecie nie odczuwamy niedosytu wyjazdów, a po części dlatego że często właśnie w miesiącach jesiennych decydowaliśmy się na dłuższy urlop. Wtedy jednak wybieraliśmy zdecydowanie cieplejsze miejsca niż nasze polskie góry. W tym roku żadnego dłuższego urlopu już nie planujemy, wrzesień uciekł nie wiem kiedy, a my wciąż nie zdążyliśmy się ruszyć. Może więc czas to zmienić?

Ewa