Nie wiem ile razy zdarzyło mi się przejść szlak turystyczny, który nie był szlakiem górskim. Pewnie niewiele. Dlatego chciałbym opisać szlak, jaki z pewnością mogę zaliczyć do kategorii szlaków nie-górskich.
Czas akcji: sierpień 2013;
Miejsce akcji: Kaszuby, Puszcza Darżlubska, gdzieś między Wejherowem a Puckiem;
Osoby: Ewa i Radek
Zacznę od tego, że Kaszuby były jednym z moich ulubionych miejsc na wakacje w czasie studiów. Wróciłam tam po 4 latach, z ambitnym zamiarem pokazania mojemu mężowi jednego z najpiękniejszych regionów w Polsce. I tak pierwszym punktem naszego programu stały się Groty Mechowskie. Słyszałam o tym miejscu bardzo dużo i były to skrajnie różne opinie. Począwszy od zachwytów nad jedynym tego typu zjawiskiem w Polsce, skończywszy na opinii że to dziury, w których nie ma co oglądać. Czas sprawdzić na własne oczy. Godzina 11 rano, Jezioro Dobre, starujemy!
W zasadzie cały szlak wiedzie przez las:

Momentami zbliżamy się do okolicznych wsi, co rozpoznajemy po szczekaniu psów, tudzież innych odgłosach gospodarskich.
Największą atrakcją szlaku, są ogromne głazy narzutowe (mniej więcej w połowie trasy Jezioro Dobre- Mechowo). Pierwszy z nich to Boża Stópka. Żeby ją znaleźć należy nieznacznie odbić ze szlaku w kierunku Świecina. Łatwiej jest to zrobić w drodze powrotnej, gdyż rzuca się wtedy w oczy tablica informacyjna. Przyznam że Boża Stópka nie zrobiła na mnie takiego wrażenia, aby ją uwiecznić. Co innego Diabelski Kamień:

Nie da się go nie znaleźć. W górach taki głaz byłby mało zaskakujący, tutaj było to dosyć dziwne wrażenie- zielono, zielono i nagle skała.
Sam szlak jest dość monotonny w porównaniu z górskimi szlakami. Momentami wiedzie przez tereny bagniste. Nie radziłabym tam odbijać ze szlaku.

Widać było że w lesie jest sporo zwierzyny- naliczyłam w sumie 5 saren, wszystkie jednak biegały szybciej niż ja fotografuję. Tu uwieczniłam jedynie ślady bytności zwierząt:

Ostatni kilometr szlaku wiedzie przez Mechowo. Jest to bardzo przyjemna wieś, w centrum znajduje się śliczny kościół pod wezwaniem Świętych Jakuba i Mikołaja. Polecam, naprawdę warto zajrzeć. Wnętrze utrzymane jest w barokowym stylu, wystrój zaś nawiązuje do tradycji myśliwskich- żyrandol zrobiony jest z poroża.


Wreszcie dochodzimy do celu podróży- grot.

W tej chwili mogę potwierdzić większość opinii jakie o tym miejscu słyszałam, za wyjątkiem jednej- że nie warto tu przychodzić. Otóż nieprawda. Fakt- groty nie są imponującej wielkości, ich przejście to 30 sekund z zegarkiem w ręku, a najciekawsza część nie jest udostępniona zwiedzającym. Ale są czymś unikatowym, czymś czego jeszcze nigdy nie widziałam i w zasadzie nie bardzo wiem do czego to porównać.
Największe wrażenie zrobił na mnie widok z zewnątrz, może się wydawać,że to brama do wejścia w głąb ziemi. Uczucie to potęgują skalne filary przy wejściu i wyjściu z grot.

Drogę powrotną przemierzyliśmy tą samą trasą i późnym popołudniem znaleźliśmy się zwonu nad jeziorem:

Groty Mechowskie polecam wszystkim, którzy nie szukają spektakularnych wrażeń w stylu „jak góry to tylko Tatry” ale chcą zobaczyć coś niepowtarzalnego.
I na koniec zdjęcie jednego z drogowskazów jakie mijaliśmy chodząc po lesie:

Ewa





