Najciekawsze szlaki Tatr słowackich.

Jakiś czas temu pisałam o naszym wjeździe na Tatrzańską Łomnicę, będącą niewątpliwie jednym z symboli Tatr słowackich. Dziś chciałam napisać o kilku innych bardziej znanych trasach. Są to jednak trasy wymagające dość dobrej kondycji.

  1. Rysy. W zeszłym roku pierwszy raz w życiu byłam na Rysach. Jakoś się nigdy wcześniej nie złożyło, mimo że wielokrotnie się przymierzałam. Rysy zdobyłam od strony słowackiej, uchodzącej za łatwiejszą. Faktycznie, sam szlak nie nastręczał większych trudności, był jednak dość wyczerpujący. Startując z parkingu zrobiłam jakieś 1300 metrów różnicy poziomów, a to już coś. Plusem trasy są dwa schroniska, w tym Chata pod Rysami- najwyżej położone tatrzańskie schronisko. Pierwszy odcinek szlaku to asfalt do Popradskiego Plesa, nic ciekawego. Następnie typową, tatrzańską ścieżką dochodzimy do Żabich Ples znajdujących się na wysokości 1800m.n.p.m. Kolejny odcinek jest jednym z ciekawszych, gdyż trasa wiedzie w skałach i momentami jest ubezpieczona żelaznymi stopniami, klamrami i łańcuchami. Następnie mijamy Chatę pod Rysami i dochodzimy do przełęczy Waga. Stąd już prosta droga na Rysy. Ostatni odcinek jest dość stromy, z elementami wspinaczki. Potem już tylko piękne widoki:rysyByłam niestety tylko na słowackim wierzchołku Rysów (2503 m.n.p.m), tłumy na wierzchołku polskim skutecznie mnie zniechęciły.
  2. Czerwona Ławka. Jeden z bardziej znanych szlaków w słowackich Tatrach Wysokich, bywa nazywany słowacką Orlą Percią. Nie zgadzam się z tym kompletnie. Czerwona Ławka to przełęcz, na którą wiedzie szlak, w ostatnim odcinku ubezpieczony. Łańcuchy są tu jednak mocno na wyrost. Nie zmienia to jednak faktu, że sam szlak jest bardzo przyjemny. Przeszliśmy go w 2013 roku. Zrobiliśmy to jednak nie do końca klasycznie i tę trasę chciałabym polecić. Wystartowaliśmy ze Starego Smokowca, po drodze mijając chaty: Bilikovą, Zamkowskiego i Theryego. Przeszliśmy przez Czerwoną Ławkę, zeszli do Zbójnickiej Chaty i tu zostali na noc. Zazwyczaj turyści tego nie robią, tylko wracają do Smokowca Doliną Staroleśną. My drugiego dnia ruszyliśmy znowu w górę: na przełęcz Rohatka, dalej na Polski Grzebień, zahaczyliśmy o Małą Wysoką:mala wysokaNastępnie zeszli Doliną Wielicką do Śląskiego Domu. Stąd już naszą nielubianą magistralą tatrzańską z powrotem do Smokowca.
  3. Krywań. Święta góra Słowaków. Trochę taki słowacki Giewont: nie najwyższy w całym paśmie, ale najbardziej znany. Krywań ma dość charakterystyczny kształt, spotkałam się z opisem że wygląda jak czapka Papy Smerfa. Kształt ten sprawia, że łatwo go rozpoznać na wszelkich panoramach. Na Krywań wystartowaliśmy z miejscowości Trzy Studniczki. Samo przejście nie jest trudne, a jedynie długie. No może przy szczycie tych trudności być trochę więcej, bo wspinamy się po skałach, ale nie powinno to stanowić problemu dla sprawnej fizycznie osoby. Pierwszy odcinek trasy, do rozstaju pod Krywaniem nie stanowi żadnego problemu. Potem pojawia się trochę wspinaczki po skałach i szczyt. Szczyt, z którego nie widzieliśmy absolutnie nic. Zejście ze szczytu do rozstaju pod Krywaniem odbywa się tą samą drogą. Dalej poszliśmy do Jamskiego Stawu i stamtąd do Trzech Studniczek wrócili magistralą tatrzańską. I właśnie wtedy chmury zniknęły i szczyt ukazał się nam w całej swojej wspaniałości:krywan

Jest jeszcze kilka tras, których nie przeszłam a chciałam. Jagnięcy szczyt, który w zeszłym roku zdobył Radek, Sławkowski szczyt no i oczywiście Gerlach (tu w grę wchodzi tylko wyprawa z przewodnikiem). W zeszłym roku byliśmy w Tatrach Słowackich po raz pierwszy od sześciu lat. Nie zdawałam sobie sprawy że aż tak długo. Na kolejny wyjazd nie mam zamiaru tyle czekać.